Jarosław Zalesiński

Zrobiony na szaro

Dziennik Bałtycki, 2006-02-20

Nie wiem, na ile reżyserujący sztukę Tomasz Man za punkt honoru przyjął odróżnienie się od filmowej wersji "Dnia świra". Ale że stworzył dzieło gatunkowo inne, to rzecz pewna. Gdyby upierać się przy filmowych skojarzeniach, na myśl przychodziłyby raczej telewizyjne filmy grupy Monty Pythona. Równie wiele tu groteski i przerysowań, choć oczywiście podlanych polskim sosem.

Prawda, sztuka Koterskiego do takich groteskowych przerysowań sama prowokuje. Jej bohater jest, co tu gadać, wyraźnie szurnięty, a świat pokazywany jego oczami mocno odchyla się od pionu. Nie można jednak pokazując jego świat, samemu dać się zwariować. Nie można z jednego zasadniczego powodu. Sztuka Koterskiego jest jednak komediodramatem. W tym świecie absurdu, głupoty i chamstwa wegetuje człowiek, którego ludzka i inteligencka wrażliwość cierpi prawdziwe męki.

Dobrze wychodzi cała trójka aktorów, bo pokazują, co potrafią, dzięki czemu wiele z kreślonych grubą krechą postaci i scenek jest doskonale zagranych. Ładnym scenograficznym pomysłem było rozegranie przedstawienia w dwóch kolorach, szarości, symbolizującej smętną jakość życia bohatera, i czerwieni, pojawiającej się, gdy przechodzimy do jego marzeń i tęsknot za życiem lepszym.