Kabaret Starszych Panów na Scenie Letniej w Orłowie

Nim jednak na scenie poznajemy Starszych Panów, wchodzi na nią Czarna Dama, czyli Elżbieta Mrozińska, wykonująca pełen dramatyzmu song „S.O.S”. Dopiero po chwili „Kupletami Starszych Panów” przywitają się z widzami Starsi Panowie, czyli symbole pełnego satyry ironicznego humoru, który w wykonaniu Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego trafiał do wszystkich.

Ich emitowany w telewizji „Kabaret Starszych Panów” nadawał ton w sposób, jak na czasy głębokiego PRL-u (lata 50. i 60. XX wieku), niepojęty. Wyszydzał absurdy codzienności, jak choćby cienkie jak papier ściany mieszkań, czyniąc rzeczywistość dużo bardziej znośną.

W spektaklu muzycznym Teatru Miejskiego w Gdyni w roli nienagannie ubranych Starszych Panów, we frakach, kamizelkach, cylindrach, z goździkami w butonierce i laseczkami w dłoniach, występują Bogdan Smagacki i (gościnnie) Jakub Kornacki. Obaj nie tyle prowadzą konferansjerkę, co (podobnie jak w programach satyrycznych sprzed kilkudziesięciu lat) są „zamieszani” w wydarzenia, które przez 100 minut pozwalają publiczności zatopić się w świat inteligentnego dowcipu. W zamyśle reżysera to humor skierowany do wszystkich, więc w licznych momentach dość przaśny, naśladujący momentami również współczesne kabarety.

W adaptacji będącego też reżyserem spektaklu Jacka Bały znalazł się ciekawy wybór twórczości duetu Przybora-Wasowski, bowiem możemy podziwiać zarówno wielkie hity (kojarzone z Kaliną Jędrusik „Bo we mnie jest seks”, zaśpiewane tutaj przez Mariusza Żarneckiego, czy finałowa „Piosenka jest dobra na wszystko”), jak i utwory bardziej liryczne (m.in. najlepiej zaśpiewana piosenka „W słowach ślad tylko został” w interpretacji Weroniki Nawieśniak).

Nie zabrakło licznych elementów komediowych. Bawią Grzegorz Wolf i Maciej Sykała w nieśmiertelnych „Tanich draniach”, ubrani w pasiaste kostiumy z różowymi krawatami. Również tęskne „Już kąpiesz się nie dla mnie” w wykonaniu Grzegorza Wolfa bawi, choć pod tym kątem prym wiedzie doskonale przywołane w obszernym skrócie „Divertimento op. 5 Stomatologiczne”, z kolejną doskonałą rolą komediową Szymona Sędrowskiego w roli Przedostatniego z ostatnich pacjentów stomatologa-samouka (również jego epizod Diogenesa w beczce znakomicie wpisuje się w klimat i dowcip Kabaretu Starszych Panów).

W tym najbardziej rozbudowanym fabularnie wątku spektaklu zabawną rolę stomatologa udanie kreuje Mariusz Żarnecki, a Zafascynowaną do bólu! jego praktykami z przymrużeniem oka gra Martyna Matoliniec. Największe wrażenie robi tu jednak Stereofoniczna Dziewczyna (w tej roli Agnieszka Bała i nowa twarz w zespole Miejskiego, świeżo po Studium Wokalno-Aktorskim w Gdyni – Julia Stężewska). Świetnie brzmi w tym kontekście „Jeżeli kochać, to nie indywidualnie” w wykonaniu Sędrowskiego, Kornackiego, Smagackiego, Bały i Stężewskiej.

Drugim bardziej dramatyzowanym fragmentem spektaklu jest muzykał – „Divertimento op.7”, który bezlitośnie wyszydza ponadczasowo aktualne problemy mieszkaniowe. Sytuacja skazuje Profesora Eustachego Pęduszko (dowcipna rola Rafała Kowala) na nieustanne katusze i dyskomforty w związku z „papierowymi” ścianami i kłopotliwymi współlokatorami.

Oczywiście liczne muzyczne przerywniki zapewniają nam również Starsi Panowie Dwaj (m.in. udane „Na ryby”), spośród których to Jakub Kornacki jest bardziej wyrazisty. Swoje momenty mają także Monika Babicka, Olga Barbara Długońska czy Marta Kadłub.

Ozdobą spektaklu Teatru Miejskiego jest choreografia Wiolety Fiuk (m.in. podczas zbiorowo tańczonego „Upiornego twista”) i znakomicie skorelowane z bohaterami, czasami nadające im pazura, kostiumy Sabiny Czupryńskiej. Artyści mają też silne wsparcie w muzyce i aranżacjach piosenek Piotra Salabera.

Warto podkreślić też wspaniałą pracę odpowiedzialnej za przygotowanie wokalne Agnieszki Szydłowskiej. Dzięki niej nawet ci aktorzy, których śpiew nie jest najmocniejszą stroną, nie odstają od bardziej utalentowanych wokalnie kolegów i koleżanek.

Spektakle Sceny Letniej od kilku lat mają bawić i cieszyć publiczność we wspaniałych okolicznościach przyrody – i z tego zadania reżyser Jacek Bała wywiązał się bez zarzutu. Wprawdzie w scenariuszu jest sporo chaosu i dopiero wspomniane muzykały Przybory i Wasowskiego go porządkują, ale dowcipu tu nie brakuje.

„Przybora. Kabaret metapsychiczny” nie jest tak brawurowym widowiskiem jak ubiegłoroczna premiera „Na waleta!”, ani tak nostalgicznym jak spadająca w te wakacje z afisza „Marlena Dietrich. Iluzje” (ostatnie grania 11-14 lipca), jednak nowa premiera na Scenę Letnią spełni swoją rolę. Trafi do widowni starszej, a pomimo niezbyt efektownego początku nie znudzi również młodszych odbiorców. Jedni i drudzy mają okazję wrócić do czaru, powabu i klasy Kabaretu Starszych Panów.

Najnowsze aktualności

 

Żegnamy Jerzego Stuhra

Żegnamy Jerzego Stuhra (18.04.1947 – 9.07.2024)

Z ogromnym smutkiem przyjmujemy informację, że zmarł Jerzy Stuhr. Wspaniały aktor, polonista, profesor sztuk teatralnych, wieloletni juror Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej.