Godziny pracy kasy biletowej
16 i 17 lipca kasa biletowa w teatrze (przy ul.Bema) będzie nieczynna.
Rafał Kowal z Teatru Miejskiego w Gdyni to aktor z niewykorzystywanym przez lata potencjałem. Za sprawą Andrzeja Mańkowskiego, adaptatora i reżysera spektaklu „Sammy”, najnowszej premiery gdyńskiej sceny, dostał wreszcie pole do popisu
Rafał Kowal (niezapomniany Książe Filip w spektaklu „Iwona, księżniczka Burgunda”, Anioł w „Anioł zstąpił do Babilonu”, Segismundo w „Życie jest snem”, Nikos w „Zorbie” na plaży w Orłowie), dawno nie miał w Teatrze Miejskim porządnej dużej roli na miarę swoich możliwości. W ostatnich latach pojawiał się albo w epizodach, albo jako autor kompozycji i opracowań muzycznych spektakli sceny na Bema. A szkoda, bo to aktor o niewykorzystanym potencjale.
Szansę na popisowy monodram dał mu dopiero Andrzej Mańkowski, gdyński reżyser kojarzony dotąd z produkcjami filmowymi albo sceną młodzieżową, który na małej scenie Teatru Miejskiego wystawił tragikomedię zmarłego w 2001 r. Kena Hughesa „Sammy”.
„Sammy” to historia kilku godzin życia niespełnionego londyńskiego muzyka Sammy’ego Ellermanna (ciekawie poprowadzona, pełna napięć i odcieni rola Rafała Kowala), który przepuściwszy gotówkę na wyścigach konnych próbuje pieniądze pożyczyć, zarobić, wyłudzić…, byle tylko nie ruszając się z domu zdobyć dwa tysiące funtów, po które za chwilę zapuka macedońska mafia.
„Sammy” to tytuł rzadko w Polsce wystawiany, choć przed laty w przedstawieniach Teatru Telewizji w tytułowej roli wystąpili Zbigniew Cybulski i Roman Wilhelmi. Tekst był też zaadaptowany dla potrzeb Teatru Polskiego Radia, co akurat zrozumiałe, bo jest idealnie skrojony dla potrzeb słuchowiska. Składa się bowiem z telefonicznych rozmów głównego bohatera, przeplatanych skomponowaną przez niego piosenką.
Andrzej Mańkowski, reżyser gdyńskiego spektaklu i autor opracowania tekstu, dodał do tego jeszcze trzeci element: kapitalnie zainscenizowane przerywniki, które są ilustracją a to radiowej relacji z wyścigów konnych, a to paru popularnych piosenek, a to… Nie, finałowej końcówki nie zdradzę, żeby nie psuć zabawy.
Ramą tych przerywników (w dosłownym słowa znaczeniu) jest scenograficzny pomysł Sabiny Czupryńskiej (autorki kostiumów i scenografii), która ten zabieg wpisuje w zabawny nawias. A w nim znajdziemy dwie przekomiczne figury: Szymona Sędrowskiego (ten aktor aż prosi się o dużą komediową rolę!) i Macieja Wiznera, którzy przeistaczają się w kolejne postaci pop kultury. Jedyną damą w tym towarzystwie jest jak zwykle świetnie wykonująca solowe partie wokalne Dorota Lulka jako Patsy, która zostawia męża, by być z Sammym. O muzykę w spektaklu zadbał Tomasz Stroynowski – pianista, kompozytor i nauczyciel muzyki, któremu Mańkowski poświęcił wcześniej dwa filmy dokumentalne.
Sobotnia premiera „Sammy’ego”, która może się podobać ze względu na porządne wykonawstwo i konwencję „pół żartem, pół serio”, to kolejna po „Kolacji dla głupca” czy „Chorym z urojenia” propozycja repertuarowa, która ma zapewnić Miejskiemu pełną widownię. Niezbyt wyrafinowana, niestawiająca widzowi dużych wymagań, ale lekka, niepozbawiona uroku i sprawnie poprowadzona dramaturgicznie. Dobry pomysł na wieczorny relaks.
16 i 17 lipca kasa biletowa w teatrze (przy ul.Bema) będzie nieczynna.
Czy Gdynia może okazać się… oknem na wszechświat? Przekonajcie się sami! Zapraszamy na inaugurację tegorocznego cyklu „Rodzinnych Czytanek nad morzem”. Naszym pierwszym gościem będzie Grzegorz Kasdepke – jeden z najpopularniejszych i najbardziej uwielbianych współczesnych pisarzy dla dzieci i młodzieży.
Czy Gdynia może okazać się… oknem na wszechświat? Przekonajcie się sami! Zapraszamy na inaugurację tegorocznego cyklu „Rodzinnych Czytanek nad morzem”. Naszym pierwszym gościem będzie Grzegorz Kasdepke – jeden z najpopularniejszych i najbardziej uwielbianych współczesnych pisarzy dla dzieci i młodzieży.