Grażyna Antoniewicz

Orientalny Efez na początek lata na plaży w Orłowie

Polska Dziennik Bałtycki nr 149, 2016-06-28

Orientalny Efez na początek lata na plaży w Orłowie
"Komedia omyłek" Williama Szekspira w reż. Tadeusza Bradeckiego na Scenie Letniej Teatru Miejskiego w Gdyni. Pisze Grażyna Antoniewicz w Polsce Dzienniku Batyckim.

Tego widoku nie da się zapomnieć. Kiedy na Scenie Letniej w Orłowie kończył się niedzielny spektakl "Komedii omyłek" na niebie pojawiła się wspaniała tęcza.
Teatr Szekspira to przede wszystkim teatr wyobraźni. Żyje, kiedy się go za bardzo nie przyozdabia, jego sztuki bowiem nie potrzebują żadnej rozbudowanej oprawy. Reżyser Tadeusz Bradecki zaufał wyobraźni widzów Sceny Letniej i pozwolił, aby scenograf Jagna Janicka na pustej scenie zbudowała jedynie drzwi obrotowe. Dekorację stanowi morze, niebo i światło zachodzącego słońca. Piękniejszej trudno sobie wyobrazić. Dowcipne i stylowe kostiumy, podkreślające charakter każdej postaci, zaprojektowała Hanna Szymczak.
Szekspir, znał temat, kiedy pisał komedię o bliźniętach, był już ojcem Zuzanny i bliźniąt Judyty oraz Hamnet. Mistrz ze Stratfordu fabułę zaczerpnął ze sztuki Plauta "Bracia", dodał tylko jeszcze jedną parę bliźniaków i ubrał w swoje rymy.
Gdyński spektakl toczy się w zwariowanym, wręcz szalonym tempie. Egzotyczny, dla przybyszów ze świata, pełen rozgardiaszu orientalny Efez to miasto oszustów, czarnoksiężników mamiących wzrok ludzki i czarownic, które rzucają uroki. Miasto, gdzie wszystko może się tu zdarzyć. Sztuka zaczyna się - jak na komedię - dramatycznie: Oto skazańca prowadzą na egzekucję. Nazywa się on Egon i jest ojcem bliźniaków. Książę Efezu odracza na dobę wykonanie wyroku, jeśli zbierze on okup. Wkrótce Egon z miseczką w dłoni pojawi się, prosząc o datki, których zaskoczeni widzowie... poskąpili.
"Komedia omyłek" zbudowana jest na szeregu zabawnych nieporozumień, związanych z pojawieniem się Antyfolusa, wraz ze swoim sługą Dromiem, w Efezie, gdzie -jak się okazuje - wszyscy ich dobrze znają. Nie będę jednak opowiadać akcji, która polega na ciągu nieporozumień.
Zapewne widzowie sprzeczać się będą, kto lepiej zagrał służącego Dromia: Dariusz Szymaniak czy Maciej Wizner? Kto był ciekawszym Antyfolusem: Piotr Michalski czy Rafał Kowal? Zapewniam, że wszyscy aktorzy grają znakomicie, są perfekcyjni w każdym geście, mimice i ruchu. Piękna Beata Buczek-Żarnecka niezmiennie na scenie nakłania panów do grzechu. W niełatwej roli zakochanej Adriany, małżonki birbanta Antyfolusa, zobaczyliśmy Olgę Barbarę Długońską, a Monika Babicka ciekawie wcieliła się w jej wyemancypowaną siostrę Lucjanę.
Nie sposób wymienić wszystkich. Śmiech wzbudza Szymon Sędrowski (jak zawsze dobrze czujący się w rolach komediowych), Bogdan Smagacki i Leon Krzycki (jako Egon) oraz w podwójnej roli Księcia i Kupca znakomity Mariusz Żarnecki. Gwiazdami przedstawienia dla mnie byli jednak Maciej Wizner i Piotr Michalski. Dowcipny, lekki tekst tej komedii uświadamia nam, że ludzka natura pozostaje niezmienna od wieków. To jedna z najwcześniejszych sztuk Szekspira, rzadko grana ze względu na stopień trudności. Nie uląkł się ich mistrz Tadeusz Bradecki, stworzył spektakl żywy, barwny i dowcipny, bawiąc się tekstem i bawiąc nas widzów.