Łukasz Rudziński

Kostiumowa "Rozważna i romantyczna" już na deskach Teatru Miejskiego

www.trojmiasto.pl, 2020-10-11

W czasach gdy doprowadzenie do premiery jakiegokolwiek wydarzenia kulturalnego można uznać za sukces, Teatr Miejski w Gdyni podjął ryzyko i zaprosił widzów (mogących zająć tylko 25 proc. miejsc na widowni) na spektakl kostiumowy. Dla miłośniczek twórczości Jane Austen adaptacja teatralna pierwszej powieści autorki to pozycja bardzo ważna. "Rozważna i romantyczna" (ang. "Sense and Sensibility") portretuje dwie główne bohaterki - rozważną Eleonorę i romantyczną Mariannę - jako dwa typy kobiecych stylów postępowania w życiu i w relacjach damsko-męskich. Jedna ulega porywom serca i daje upust swoim emocjom, druga twardo stąpa po ziemi i nie okazuje uczuć, nawet jeśli jest poruszona do głębi.

Ponieważ wszystko dzieje się w XVIII-wiecznej Anglii, bohaterki spięte są gorsetem konwenansów i powinności wobec mężczyzn. Przecież nie mają jeszcze praw wyborczych, nie podejmują prac zarobkowych i kształcone są na rezolutne, pełne powabu i wdzięku przyszłe panie domu. Ich głównym zadaniem jest znalezienie męża, który zapewni im godziwe warunki do życia. To czasy małżeństw aranżowanych, zależnych od sytuacji majątkowej w dużo większym stopniu niż od uczuć.


Jane Austen rodzinę głównych bohaterek swojej powieści pozbawia oparcia w postaci głowy rodziny - zamożny Henry Dashwood umiera nagle, a zgodnie z jego testamentem majątek przekazany ma być wnukowi, czyli dziecku jego najstarszego syna z pierwszego małżeństwa - Johna. John chciałby otoczyć przyrodnie siostry i ich matkę opieką, ale odziedziczonego majątku pilnuje jego żona Fanny. I tak Eleonora, Marianna wraz z matką oraz młodszą siostrą Małgorzatą zostają zdane na łaskę i niełaskę przyrodniego brata. W tej sytuacji wydanie córek za ustatkowanych mężczyzn wydaje się jedyną szansą na odmianę losu.

Reżyserka Alina Moś-Kerger bawi się konwencją i konwenansem. Każdy z bohaterów ma więc własny, czasem wymyślny, czasem zabawny ukłon - kłanianie się sobie na początku i końcu każdej niemal kwestii staje się znakiem rozpoznawczym dialogów w "Rozważnej i romantycznej" Teatru Miejskiego w Gdyni. Znacząca jest też scenografia Natalii Kołodziej (także autorki efektownych kostiumów nawiązujących do strojów z czasów bohaterów powieści Austen) - spektakl obserwujemy przez prowizoryczną ramę, zaś uniwersalnym miejscem akcji jest salonowe, niemal pałacowe wnętrze, z rozwieszonym niczym firany suknem na sztankiecie w tle. Kolejny raz w Miejskim zbudowano też podest wychodzący na pierwsze rzędy widowni.

Głównym rekwizytem są popiersia (stworzone przez Michała Wielopolskiego) z twarzami występujących w spektaklu aktorów. Postumenty rzeźb, podobnie jak same popiersia, przestawiane z kąta w kąt spełniają w spektaklu różne funkcje. Wprowadzenie w sytuację bohaterów zapewnia nam rezolutne dziecko - Małgorzata (w tej roli Martyna Matoliniec), traktując popiersia jak lalki. Postumenty zaś, oprócz swojej tradycyjnej roli, służą bohaterom za ławki czy krzesła.

Pomimo zmian miejsca akcji (zamiany rodzinnej posiadłości na skromny domek kuzynki Pani Jennings oraz wizyty w Londynie) ta umowna przestrzeń nie jest modyfikowana. Podglądamy więc bohaterów przez prowizoryczną fasadę domu, zaglądając wprost do ich salonu, który może w zależności od potrzeb stać się dowolną inną przestrzenią.

Najważniejsze są jednak one - tytułowa Rozważna, czyli Eleonora w wykonaniu Agnieszki Bały i Romantyczna - Marianna grana przez Weronikę Nawieśniak, wyrastającą na główną siłę zespołu Miejskiego. Weronika Nawieśniak kolejny raz buduje rolę interesującą, choć jej bohaterka bardziej niż romantyzmem wykazuje się naiwnością i brakiem rozsądku, to przyciąga uwagę dużo bardziej niż jej starsza siostra. Agnieszka Bała sztywną Eleonorę gra w pełnym skupieniu, powściągając emocje, jednak przeczuwamy, że to wszystko na pokaz, bo dziewczyną targają podobne emocje jak młodszą siostrą, tylko inaczej na nie reaguje.

Siostrzane relacje dobrze uzupełnia typowa "dużo młodsza siostrzyczka" w wykonaniu Martyny Matoliniec. Uzbrojona w lornetkę Małgorzata nie dochowa żadnego sekretu, ale pełna jest dziecięcej energii i uroku. Matoliniec w roli dziecka czuje się dość swobodnie - gra dziecko, które chciałoby uczestniczyć w życiu dorosłych, ale jeszcze go nie rozumie.

Jednak wszystkie siostry przyćmiewa Pani Jennings, z której Beata Buczek-Żarnecka uczyniła aktorską perełkę. Gra klasyczną namolną, wścibską, ale dobroduszną ciotkę, która nie czeka na odpowiedzi na zadane pytania, bo i tak zna je lepiej. Narzuca się z obecnością, projektuje innym życie według własnego uznania, ale jest dobrodziejką całej porzuconej przez Johna Dashwooda rodziny, więc nie sposób jej odmówić czy zasugerować chociaż, że jej sugestie czy uwagi są nie na miejscu. Beata Buczek-Żarnecka w całości wykorzystuje potencjał tej roli, dzięki czemu każda jej wizyta na scenie wnosi powiew świeżości do statecznego, podobnie jak w książce i słynnym filmie Anga Lee na jej podstawie, tempa spektaklu.

W udanej adaptacji Sandry Szwarc nie ma pustosłowia, reżyserka z kolei ceni pojedyncze gesty, wymowne spojrzenia, krępujące pauzy, ale też pozwala tej prostej historii płynąć swoim rytmem, więc spektakl ogląda się lekko i bez większych zgrzytów. Pomaga w tym urozmaicona, ciekawa muzyka Dominika Strychalskiego oraz ruch sceniczny budowany przez Bartosza Bandurę głównie wokół często zmieniających miejsce rzeźb. Osobną etiudą jest konfrontacja Fanny (Monika Babicka) z obecną w posiadłości Johna i Fanny Lucy Steele (Marta Kadłub). Obie bohaterki - Fanny i Lucy - wyglądają w spektaklu Aliny Moś-Kerger jak złe siostry Kopciuszka. Obie są w podobny sposób przerysowane, choć dużo lepiej odnajduje się w tej formie Monika Babicka. Trzecia z sióstr, czyli mała Małgorzata, grana jest przez Martynę Matoliniec lekko, z wdziękiem podlotka i dziecka, które chciałoby uczestniczyć w życiu dorosłych, ale jeszcze go nie rozumie.

(…)

Spektakl Teatru Miejskiego to przede wszystkim wiernie oddana opowieść o rozterkach miłosnych bohaterek, których losy śledzi się z sympatią. Reżyserka podkreśla rolę emancypacji kobiet i zwraca uwagę na niedolę bohaterek spowodowaną nierównym traktowaniem kobiet i mężczyzn, jednak przekaz dydaktyczny nie przysłania historii, w której znalazło się miejsce i na puszczenie oka do miłośników książki Austen, filmu Anga Lee oraz dowcipne nawiązania do epoki, w jakiej żyły bohaterki. Teatr Miejski ma spektakl, który z pewnością zyska rzeszę sympatyków i przede wszystkim sympatyczek.

Zobacz źródło ››