Grażyna Antoniewicz

Wino porzeczkowe ze szczyptą cyjanku

Polska Dziennik Bałtycki nr 37/15.02 , 2021-02-16

Rozpoczyna się niewinnie. Starsze panie Mary i Abby Brewster - z oddaniem opiekujące się cierpiącym na lekkie zaburzenia psychiczne bratankiem Teddym (sądzi on, że jest Napoleonem) - właśnie goszczą pastora Harpera. To ojciec Heleny, z którą spotyka się Mortimer, ich drugi bratanek. Wspólnie ubolewają, że Morti zajmuje się tak niegodnym zajęciem, jak pisanie recenzji teatralnych.
Życie uroczych staruszek toczy się spokojnym rytmem, odnalazły bowiem sens życia w niesieniu pomocy innym, więc budzą naszą sympatię.
Okazuje się jednak, że mają one pewną tajemnicę, a są nią groby w piwnicy. Kiedy bowiem wynajmują pokój samotnemu mężczyźnie, z litości nad jego smutnym losem pocieszają go śmiertelnie, częstując winem porzeczkowym z arszenikiem. Są przekonane, że wyświadczają mu przysługę, podobną do tej, gdy przekazują słoik rosołu chorej żonie policjanta. Następnie Teddy chowa gościa w piwnicy jako wiarusa, który zginął pod Berezyną.
Kiedy jednak o tajemniczym procederze dowiaduje się Mortimer, rozpoczynają się groźne, ale nieodparcie komiczne i zwariowane zdarzenia.
Choć głównymi bohaterkami są urocze siostry Brewster (w rolę Abby wcieliła się Beata Buczek-Żarnecka, jej siostrę Martę gra Dorota Lulka), na scenie oglądamy też całą galerię innych cudownych postaci.
Piotr Michalski pojawia się pod koniec sztuki tylko na moment jako Witherspoon, dyrektor Doliny Szczęścia - pensjonatu dla psychicznie chorych. Niewiele mówi, kiedy jednak podejrzliwie obwąchuje nowo poznaną osobę, zaczynamy podejrzewać, że nie różni się od swoich pensjonariuszy - ta rola to prawdziwa perełka. Bogdan Smagacki gra Napoleona Bonaparte z solenną powagą - od pierwszego gestu i spojrzenia zawojował publiczność i rzeczywiście bawi do łez. Jego vis comica jest niezrównana.
Arcytrudne zadanie miał Grzegorz Wolf, jako Jonathan - kolejny bratanek, poszukiwany przez policję psychopatyczny morderca, ale poradził sobie znakomicie. Partneruje mu specjalista od chirurgii plastycznej doktor Epstein - w tej roli Mariusz Żarnecki. Panowie przybyli do domu ciotek, razem z trupem, którego chcą pochować w piwnicy.
Ciotka Abby protestuje: „Jest już bardzo mało miejsca, a my musimy myśleć o przyszłości".
- Czy chcesz przez to powiedzieć, że ty i ciocia Marta zamordowałyście? - pyta zaszokowany Jonathan. - Oczywiście, że nie. To jeden z naszych dobrych uczynków - odpowiada Abby.
Jest też Helena, córka pastora - gra ją Monika Babicka, żywiołowa, niegrzeczna, szczęśliwa, że znalazła wreszcie miłość. Zapewnia starsze panie: - Po młodzieńcach, dla których ideałem nocnego życia było zabieranie mnie na wieczorne rekolekcje, Mortimer i teatr wydają mi się rajem.
- Skoro Mortimer musi już oglądać niektóre z tych sztuk, tak często niemoralnych, to przynajmniej dobrze, że siedzi obok córki pastora - odpowiada Marta.
A Szymon Sędrowski jako Mortimer jest niezmiennie świetny.
Wzrok przyciągają piękne kostiumy Hanny Szymczak, utrzymane w stylu epoki. Autor scenografii Marek Braun przyozdobił dom starszych pań w koronkowe firany i obrusy.
Ta czarna komedia ma już 81 lat, ale przetrwała próbę czasu i nadal bawi nas do łez. A na koniec rada, gdyby ktoś chciał się pozbyć niemiłej mu osoby (zawsze przecież można uczynić świat lepszym niż jest...) - wystarczy sprawdzony przepis: - Otóż kochaneczku, na karafkę wina porzeczkowego łyżeczkę arszeniku, do tego pół łyżeczki strychniny i szczyptę cyjanku potasu - radzi ciotka Marta.
Spektakl został precyzyjnie wyreżyserowany przez Krzysztofa Babickiego. Kto chce się uśmiechnąć się i być świadkiem wielu nieoczekiwanych zdarzeń - niech zobaczy „Arszenik i stare koronki" - serdecznie polecam.
Spektakl można oglądać w zgodzie z zasadami reżimu sanitarnego. Na widowni może być zajęta tylko połowa miejsc. Należy również pamiętać o obowiązku zasłaniania nosa i ust.