Plakat BÓG MORDU

Yasmina Reza

Premiera

BÓG MORDU

Niesamowity, zaskakujący, a miejscami nawet przerażający komediodramat, w którym tekst staje się pretekstem do wirtuozerskiej gry aktorów. Na jego podstawie Roman Polański nakręcił swój ostatni film, nieprzypadkowo zatytułowany Rzeź. Oto dwa małżeństwa spotykają się, by wyjaśnić nieporozumienie między ich nastoletnimi synami, wskutek którego jeden z nich stracił dwa przednie zęby. Zwyczajne spotkanie, nie wiadomo kiedy przerodzi się w piekło oskarżeń i wzajemnych pretensji, podczas którego bohaterami wyraźnie zawładnie tytułowy „bóg mordu”.

  • 19:00 mała scena
  • 19:00 mała scena

Realizacja

Przekład: Barbara Grzegorzewska

Reżyseria i opracowanie muzyczne: Tomasz Man
Scenografia: Anetta Piekarska – Man
Asystent reżysera: Bogdan Smagacki
Inspicjent: Tomasz Czajka

Miejsca są nienumerowane, spektakl odbywa się na małej scenie.


Czas trwania: 1h 10 min (bez przerwy)

Występują

Recenzje

Kłótnie małżeńskie, czyli co się wydarzy gdy zapanuje „Bóg mordu”

Deskami Teatru Miejskiego w Gdyni zawładnął w ostatnich dniach Bóg Mordu. Sztuka w reżyserii Tomasza Mana, na podstawie utworu Yasminy Rezy pod powierzchnią humoru skrywa niewygodną prawdę o tym, co tkwi w człowieku po zdjęciu przez niego maski pozorów i...

Czytaj więcej

Kłótnie małżeńskie, czyli co się wydarzy gdy zapanuje „Bóg mordu”

Spektakl rozpoczyna się od przybycia małżeństwa Reille do domu państwa Houillé, w celu wyjaśnienia przyczyn sprzeczki, do której doszło pomiędzy ich jedenastoletnimi synami. Spotkanie, mające doprowadzić do zgody pomiędzy chłopcami i ich rodzicami staje się przyczyną kłótni i wzajemnych oszczerstw.
Obie rodziny dzieli duży dystans – nie tylko ten, wynikający z zaistniałej sytuacji, ale także klasowy i materialny. Państwo Reille to typowi, nieco sztywni, eleganccy i mający poczucie wyższości przedstawiciele wysokich sfer. Alain (Szymon Sędrowski) jest pochłoniętym pracą adwokatem, nieustannie nękanym służbowymi telefonami. Annette (Monika Babicka) zajmuje się doradztwem podatkowym, a z woli męża także wszystkimi sprawami domowymi, które jak później wyzna doprowadzają ją do szaleństwa. Państwo Houille to z kolei niezbyt zamożni reprezentanci klasy średniej. Michel (Bogdan Smagacki) handluje sprzętami gospodarstwa domowego, a nerwowa Véronique (Elżbieta Mrozińska) pasjonuje się sztuką oraz historią Afryki, której poświęca swoje książki. Na co dzień pracuje w księgarni. Jest nieco zdziwaczałą intelektualistką, o czym świadczy stosowane przez nią górnolotne i metaforyczne słownictwo.
Początkowo każdemu z bohaterów tej sztuki brakuje autentyzmu. Podczas spotkania wszyscy przyjmują określone pozy, oficjalny ton, konwencjonalne zachowania. Veronique specjalnie na tę okazję piecze ciasto. Kupuje też żółte tulipany, których kolor współgra z kanapami i stolikiem tej samej barwy, składającymi się na całość scenografii przygotowanej przez Anettę Piekarską-Man. Kwiaty, które są oznaką radości i szczęścia, w sztuce symbolizują pozór i zakłamanie. Pozorne jest zaangażowanie państwa Reille w sprawę ich syna i chęć załagodzenia konfliktu. Pozorne są spokój i opanowanie Veronique, prawość Michela czy uczciwość Alaina, który choć powinien stać na straży sprawiedliwości dopuszcza się oszustw w prowadzonych sprawach. Sztuczną atmosferę potęgują ciągłe odejścia od tematu, rozmowy na temat sztuki czy przepisów na ciasta, które tak naprawdę nikogo nie interesują.
Dystans z czasem maleje, zmieniają się strony konfliktu, kiedy do głosu dochodzi męska i kobieca solidarność. Oficjalny ton opada, a powód spotkania staje się coraz mniej istotny, gdy atmosfera gęstnieje, a dla jej rozluźnienia na stole pojawia się dobrej jakości rum. Wtedy okazuje się, że urastające do rangi poważnego problemu wybite zęby Daniela stają się błahą sprawą w porównaniu z długo skrywanymi rodzinnymi nieporozumieniami. Bohaterowie ze zdziwieniem stwierdzają, że kłótnia synów wiąże się z ich pożyciem małżeńskim, które po obu stronach, nie rysuje się tak różowo, jak mogło się początkowo wydawać. Do głosu dochodzi tytułowy „bóg mordu”.
W całym tym zamieszaniu więcej jednak komedii niż dramatu. Ciekawy, zabawny tekst w połączeniu z doskonałą grą aktorską serwuje widzom niemałą dawkę śmiechu. I choć od samego początku domyślamy się, że będziemy mieli do czynienia z elementami humoru, na co wskazuje chociażby towarzysząca pierwszej scenie skoczna, dynamiczna melodia znana z filmów komediowych, dopiero w dalszej części spektaklu pojawia się komizm sytuacyjny i słowny. Śmieszy absurdalność problemów, takich jak chociażby pozbycie się przez Michela chomika, które w konsekwencji doprowadzają do małżeńskich kłótni i wzajemnego oskarżania się. Bawią pijackie wywody bohaterów, histeria Véronique czy miłe rozmowy Michela z matką. Szczególną uwagę przyciąga rola Sędrowskiego, który wciela się w bodaj najzabawniejszą z postaci. Dla podkreślenia humorystycznego charakteru swojej roli wykorzystuje grę mimiką, co sprawia, że widza rozbawiają nawet detale, takie jak pełne apetytu spojrzenie na butelkę rumu. Nie sposób pominąć też roli Mrozińskiej, której histeryczny śmiech, wybuchy graniczącej z szaleństwem wściekłości dynamizują akcję, a także tworzą wątek komiczny sztuki. Czasem jednak trudno jej, podobnie jak Smagackiemu, zachować dobrą dykcję, przez co ich wypowiedzi stają w niektórych momentach nie w pełni niezrozumiałe. Ten ostatni jest postacią, która początkowo mało ekspresyjna, cyniczna, pesymistyczna, z czasem staje się coraz bardziej wyrazista, ujawnia swój choleryczny, nerwowy charakter. Na tle tych trzech postaci nieco w cieniu sytuuje się rola Babickiej, pozostającej przez cały spektakl postacią najbardziej powściągliwą, zakłamaną, która nie pozbywa się płaszcza ułudy niemal do samego końca.
Żartobliwość wielu scen tej sztuki jest jedynie pozorna, ponieważ odsłania gorzką prawdę o bohaterach. Ujawnia przywiązanie do pieniądza i zobojętnienie na sprawy rodzinne Alaina, bezduszność Michela, rozpacz Annette, paranoję i szaleństwo Véronique. Maski opadają, każdy wyrzuca z siebie pretensje, żale i rodzinne brudy. Ta sztuka pokazuje co się może wydarzyć, gdy fałsz i skrywane nieszczęście staną się na tyle nieznośne, że będą musiały ustąpić miejsca gorzkiej prawdzie.
Bóg mordu to spektakl, dla tych którzy cenią sobie inteligentny humor, niosący jednocześnie głębszą, nie zawsze pozytywną refleksję.

Niezła inscenizacja „Boga mordu” w Gdyni

Reza pokazuje – w jednoznacznie komediowym tonie – jak łatwo w trudnych sytuacjach znikają normy społeczne i wymogi kulturowe, towarzyszące naszemu życiu. I jak silnie może nami wtedy zawładnąć tytułowy bóg mordu.

Czytaj więcej

Niezła inscenizacja „Boga mordu” w Gdyni

Reza pokazuje – w jednoznacznie komediowym tonie – jak łatwo w trudnych sytuacjach znikają normy społeczne i wymogi kulturowe, towarzyszące naszemu życiu. I jak silnie może nami wtedy zawładnąć tytułowy bóg mordu.
Tekst Yasminy Rezy to sztuka-samograj (…) jest inteligentna, momentami błyskotliwa, szalenie sprawnie napisana. Francuska dramatopisarka dosłownie paroma prostymi dialogami potrafi naszkicować wyraziste i barwne charaktery bohaterów. A co najważniejsze: różnorodne i wiarygodne.
Najciekawiej prezentuje się Mrozińska w roli humanistki o szalenie krytycznym oglądzie świata, nie dostrzegającej przy tym własnych wad. Przepis na niezłą inscenizację „Boga mordu” jest prosty: potrzeba czwórki sprawnych aktorów oraz reżysera, którego głównym zadaniem będzie nie przeszkadzanie tekstowi. Taka właśnie jest adaptacja sztuki Rezy w Teatrze Miejskim.

Piekło w rodzinie

Głównym atutem pierwszej w tym roku premiery Teatru Miejskiego – „Boga mordu” – jest znakomity tekst Yasminy Rezy, z którym zwycięsko mierzą się aktorzy Miejskiego. Komediodramat rozpisany na dwa małżeństwa jest zgrabnym, zabawnym przedstawieniem.

Czytaj więcej

Piekło w rodzinie

Głównym atutem pierwszej w tym roku premiery Teatru Miejskiego – „Boga mordu” – jest znakomity tekst Yasminy Rezy, z którym zwycięsko mierzą się aktorzy Miejskiego. Komediodramat rozpisany na dwa małżeństwa jest zgrabnym, zabawnym przedstawieniem.
Z małych dziwactw i codziennych natręctw, zawierających wiele refleksji na temat współczesnego świata, Reza zbudowała sztukę stanowiącą świetny sprawdzian aktorskiego warsztatu.
Przekonujący, jako ojciec-pracoholik zaniedbujący żonę, a wyczulony na każdą wibrację swojego telefonu komórkowego jest Szymon Sędrowski, sceniczny Alain Reille. Najlepsza rola w „Bogu mordu” to jednak Michel Houllié Bogdana Smagackiego – początkowo oschły, konkretny, wręcz „zasznurowany”, ale z czasem coraz bardziej choleryczny, szyderczy i sfrustrowany sprzedawca, razem z żoną Véronique (Elżbieta Mrozińska) potrafi stworzyć prawdziwe piekło na ziemi. Nic dziwnego – histeryczna natura rozdygotanej emocjonalnie artystki-idealistki wyprowadziłaby z równowagi każdego.
Gdyński „Bóg mordu” świetnie wpisuje się profil gdyńskiej sceny, jaki chce w tym teatrze wprowadzić dyrektor Krzysztof Babicki – prezentowania dobrej rozrywki na określonym poziomie, bez rynsztokowego rechotu ani tanich, farsowych zagrań pod publiczkę. To propozycja w sam raz na miły wieczór z komedią z wyższej półki.

Mistrzowski duet i bóg mordu

„Bóg mordu” Yasminy Rezy – kameralnie i kunsztownie skonstruowany komediodramat na czwórkę aktorów w reżyserii Tomasza Mana – to najnowsza, wyjątkowo udana premiera Teatru Miejskiego w Gdyni.

Czytaj więcej

Mistrzowski duet i bóg mordu

W tym kameralnym kwartecie mistrzowski duet stworzyli Bogdan Smagacki jako Michel Houllié i Szymon Sędrowski jako Alain Reille. Okazuje się, że łączy ich wiele – sympatia do Johna Wayne’a, niechęć do dzieci, instytucji małżeńskiej, poczucie własnej wyższości.

„Bóg mordu” to sztuka, w której Yasmina Reza śledzi ukryte źródła przemocy, stawiając pytanie, jacy jesteśmy, skąd w nas ta agresja? Bezlitośnie odziera swych bohaterów z masek. Odsłania to, co skrywają pod zasłoną dobrego wychowania, pozornej kultury. W komedii tej nie ma taniego moralizowania, są za to znakomite dialogi, celne sformułowania, zjadliwy humor.

Sztukę można było zagrać jako farsę. Tomasz Man nie uległ pokusie. Subtelnie poprowadził aktorów, zręcznie balansując między inteligentnym humorem a drapieżnym odsłanianiem ludzkiej natury.

Gorąco polecam tę śmieszno-gorzką komedię i zachęcam do wizyty w salonie państwa Houllié oraz poznania ich przyjaciół, państwa Reille.
A tak na marginesie, w Teatrze Miejskim w Gdyni pojawił się aktor nie tylko utalentowany, ale mający predyspozycje do grania amantów lub uwodzicieli. Jest to Szymon Sędrowski.